Mam za sobą urządzanie trzech mieszkań poniżej czterdziestu metrów. I wiem, jak bardzo boli, gdy po powrocie z pracy wchodzisz do salonu, który wygląda jak skład mebli z second-handu. Nie chodzi o to, żeby upchnąć jak najwięcej, tylko żeby każdy centymetr miał sens. Dlatego zanim kupisz cokolwiek, weź miarkę i narysuj sobie rzut na kartce. To najtańsza konsultacja wnętrzarska, jaką możesz sobie zafundować. Ustawienie mebli na pianie to najszybsza droga do katastrofy.

class=

Zacznijmy od tego, co zwykle jest największym problemem w małym salonie. Gdzie spać, gdy przyjeżdżają rodzice albo znajomi z innego miasta? Rozkładana kanapa to oczywisty wybór, ale diabeł tkwi w szczegółach. Osobiście polecam szukać modeli z mechanizmem DL i stelazem listwowym. Dlaczego? Bo zwykłe sprężynowe siedzisko po roku użytkowania przypomina hamak, a gość po nocy wstaje z bólem kręgosłupa. Stelaz listwowy z materacem piankowym o grubości 16 centymetrów to zupełnie inna liga. Taka kanapa z funkcją spania sprawdza się na co dzień jako siedzisko, a w razie potrzeby staje się całkiem przyzwoitym łóżkiem.

Kolejna rzecz, która spędza sen z powiek. Gdzie trzymać pościel dla gości, dodatkowe koce i poduszki, które nie mieszczą się w szafie? Rozwiązanie jest jedno. Łóżko z pojemnikiem na pościel. Tylko uwaga. Jeśli myślisz, że każdy pojemnik jest taki sam, to się mylisz. W tanich modelach często jest płytki, a skrzynia nie ma wentylacji. W efekcie pościel zaczyna dziwnie pachnieć. Wybieraj modele z głębokim schowkiem i lepiej, żeby był podzielony na strefy. Wtedy łatwiej utrzymać porządek, a nie wszystko leży w jednej stercie.

Teraz pora na kanapę. W małym salonie kanapa musi robić za trzy meble naraz. Miejsce do siedzenia, spania i schowek. I tu dochodzimy do kwestii tapicerki. Moja pierwsza kanapa miała tapicerkę welurową w kolorze musztardowym. Wyglądała obłędnie. Problem w tym, że welur przyciąga kurz jak magnes, a w małym mieszkaniu kurz osiada szybciej, bo nie ma gdzie uciec. Po trzech miesiącach wyglądała jak po dziesięciu latach. Dlatego radzę. Do małego salonu wybieraj tapicerkę welurową tylko w odcieniach szarości albo granatu, bo na nich mniej widać zabrudzenia. Albo postaw na gładką tkaninę w kratę lub pasek, która optycznie doda przestrzeni.

Wersalka to opcja, o której często zapominamy, a szkoda. Wersalka jest węższa niż standardowa kanapa, więc pasuje do wąskich pomieszczeń, gdzie każdy szerokości ma znaczenie. Ja w swoim pierwszym mieszkaniu miałam wersalkę o głębokości 80 centymetrów. I to było genialne. Zajmowała mało miejsca, a wieczorem po rozłożeniu dawała prawdziwe łóżko. Tylko uwaga na mechanizm. Nie kupuj najtańszej wersalki z marketu, bo po roku ci się zablokuje. Lepiej dołożyć sto złotych i mieć spokój na lata.

Mebel, o którym nikt nie mówi, a który ratuje życie w malutkim salonie to stół z możliwością składania. Nie, nie chodzi o blat, który się podnosi, jak w kamperze. Chodzi o stół, który po rozłożeniu pomieści sześć osób, a na co dzień jest małym stolikiem kawowym. Znalazłam taki w sieciówce za 400 złotych. Blat z płyty MDF, nogi z metalu. Wygląda skromnie, ale działa. Gdy przyjeżdża rodzina, rozkładam go w trzydzieści sekund i mam miejsce na obiad. Gdy jestem sama, składam i mam przestrzeń do jogi.

Światło w małym salonie to temat rzeka. Nie popełniaj błędu i nie wieszaj jednej lampy na środku sufitu. To robi wrażenie jadalni, a nie salonu. Postaw na kilka źródeł światła. Kinkiet nad kanapą, lampa stojąca w kącie, mała lampka na stoliku. Dzięki temu możesz sterować nastrojem i optycznie powiększyć przestrzeń. W małym salonie ciemne kąty zabierają miejsce, bo oko nie wie, gdzie jest granica. Lepiej, żeby było jasno i przytulnie, a nie jak w piwnicy.

Zielone rośliny. W małym salonie to nie tylko dekoracja, ale też sposób na podział stref. Postaw wysoką monsterę w kącie obok kanapy i nagle masz wrażenie, że to osobna strefa wypoczynku. Tylko nie przesadź z ilością. Trzy, maksymalnie cztery rośliny, a resztę postaw na parapetach. W małym mieszkaniu każda donica na podłodze to strata miejsca, które mogłoby służyć do przechowywania. Lepiej wykorzystać pion. Półki na ścianach, wieszaki na donice, regały sięgające sufitu.

I na koniec. Nie bój się kolorów. Mały salon w bieli wygląda jak gabinet dentystyczny. Dodaj jedną mocną ścianę w kolorze butelkowej zieleni albo granatu. To optycznie skróci pomieszczenie, ale doda głębi. Ja w swoim salonie pomalowałam ścianę za kanapą na kolor terakoty. I nagle przestało być ciasno, bo kolor przyciąga wzrok i odwraca uwagę od małych rozmiarów. Tylko pamiętaj, żeby reszta była stonowana. Beż, szarość, biel. Wtedy ta jedna ściana robi robotę.

class=If you have any questions with regards to wherever and how to use zostań ze mną, you can call us at the internet site.

About Author

Leave a Reply

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *